Na początek mam dla Ciebie proste zadanie. Przeczytaj na głos to zdanie. Już? Zauważyłeś coś? Pewnie nic.

Tymczasem każde z wypowiedzianych przez Ciebie słów, z chwilą, kiedy je „wyemitowałeś” – zniknęło.

Zupełnie bezpowrotnie. Tak właśnie działa Snapchat.

 

Nawiasem mówiąc, wyobraź sobie, co by było, gdyby wypowiadane przez nas słowa nigdy nie ginęły, ale lądowałyby gdzieś w eterze i zostawały tam na zawsze? Właśnie na taki pomysł wpadł 16 lat temu scenarzysta filmu „Częstotliwość” (Frequency):

Wracając do Snapchata.

Idea Snapchata

Ulotność – gdyby chcieć jednym słowem scharakteryzować ten kanał social media, to właśnie ulotność byłaby idealnym określeniem. I choć pierwotnie tworzony materiał (zdjęcie lub film) był widoczny dla odbiorcy przez 10 sekund, a teraz może to być nawet 24 godziny (Snapchat story), to idea pozostała niezmienna: wszystko, co prześlesz lub opublikujesz – prędzej czy później i tak zniknie.

 

Czy nie przypomina Ci to kultowego tekstu z filmów „Mission Impossible”: za pięć sekund wiadomość ulegnie samozniszczeniu?

Czym różni się Snapchat od Facebooka czy Instagrama?

Liczby są bezlitosne: sto milionów użytkowników Snapchata to cztery razy mniej niż ma Instagram i piętnaście razy mniej niż Facebook. A mimo to właśnie Snapchat jest postrzegany jako medium społecznościowe przyszłości. Dla jego twórców to nagroda za pójście totalnie pod prąd. Podczas gdy inne media kładą nacisk na zapisywanie ulotnych chwil – Snapchat ostentacyjnie mówi „nie” tej praktyce. I poniekąd słusznie, bo jego mechanizm naśladuje wiernie ludzkie zachowania.

 

Dlaczego młodzi kochają Snapchata?

Bo to ich kanał social media. Mają pewność, że w przeciwieństwie np. do Facebooka, szanse, że natkną się tutaj na kogoś dorosłego ze swojej rodziny – są czysto matematyczne. Po drugie, Snapchat daje im możliwość uruchomienia czegoś w rodzaju własnego „kanału TV” – praktycznie bez żadnych kosztów. Jedyne wymaganie stawiane przed nimi można streścić w dwóch słowach: „nie nudzić”. Jeśli chcesz ze swoją marką zadebiutować na Snapchacie, zapamiętaj to hasło.

 

Jeżeli oferujesz produkty lub usługi adresowane do młodych ludzi – Snapchat jest dla Twojej firmy pozycją obowiązkową. Jeśli jednak celujesz w grupę powiedzmy 40 czy 50 plus – inwestowanie w reklamy na Snapchacie będzie stratą czasu i pieniędzy.

 

Dlaczego?

Dlaczego starsi mają alergię na Snapchata?

Może dlatego, że jego gimnazjalna prostota obraża ich inteligencję, nie mówiąc już o infantylnych filtrach? A może dlatego, że nie widzą oni sensowności w przesyłaniu innym migawek dokumentujących najbardziej „prozaiczną prozę” życia? Może wreszcie chodzi o przesyt – bo przecież wszystko, czym chcieli się pochwalić przed światem – sprzedali już na Facebooku czy Instagramie?

 

Dlaczego warto używać Snapchata (jeśli jest się marką)?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, warto cofnąć się o kilka lat do czasów, kiedy zasięgi wpisów na Facebooku były szerokie jak ulice wytyczane przez radzieckich planistów, bowiem po pierwsze, Snapchat to taki Facebook sprzed ery „zapłać za jakikolwiek zasięg albo zniknij na amen”. I cały czas jest w fazie wzrostowej. W dodatku większość marek nie wie, nie chce lub nie potrafi zaistnieć na Snapchacie.

Czyż nie jest to wymarzona sytuacja dla Twojej firmy?

 

Po drugie, Snapchat wykorzystuje dwa trendy, które obecnie / niebawem zdominują marketing. Pierwszy to mobilność. Internet mobilny szybko zdobywa przewagę nad stacjonarnym. Przeglądając strony, częściej korzystamy ze smartfona niż laptopa. Drugi trend to wideo. Jeden obraz zastępuje tysiąc słów, a sekunda wideo niesie więcej treści niż cała masa statycznych zdjęć. Wprzęgnięcie wideo marketingu do swoich działań oznacza możliwość przekazywania komunikatów bardziej treściwych i co najważniejsze – wywołujących większe emocje.

Snapchat oferuje to wszystko na wyciągnięcie ręki.

 

Po trzecie, nawet jeśli nie jesteś zupełnie przekonany do tego medium, weź pod uwagę, że na Snapchacie są już Twoi potencjalni klienci. I z każdym dniem ich przybywa. Są to często osoby, które nie znajdą Cię na blogu firmowym, bo go nie czytają. Nie zwrócą uwagi na Twoje foldery czy ulotki, bo to dla nich prehistoryczna forma reklamy. Nie na trafią na Twoją ofertę w gazecie (kto z osób w przedziale 18-30 lat w ogóle czyta gazety? 🙂

 

Reklamy na Snapchacie

Snapchat jest wyjątkowym medium, więc i reklamy, które można tam zamieszczać, są nietuzinkowe. Konkretnie sam ich mechanizm. Zwykli użytkownicy mogą na swoje snapy nakładać filtry (zabawne rysunki) lub filtry obiektywu (równie zabawne animacje).

 

I tutaj otwiera się pole do popisu dla reklamodawców, ponieważ Snapchat proponuje dla nich filtry sponsorowane, a także płatne geofiltry, czyli nakładki wyświetlające się tylko w danej lokalizacji. Jak łatwo się domyślić, filtry te muszą być tak pomyślane, by ich nakładanie było dla użytkowników czymś, o czym zawsze marzyli 🙂 Czyli zero obciachu, zero sztampy, zero nudy. Trudne, prawda?

Oczywiście, dla porządku trzeba wspomnieć, że istnieje na Snapchacie także opcja umieszczenia maksymalnie 10-sekundowej reklamy wideo. To ważna informacja dla internetowych „tradycjonalistów” przyzwyczajonych do metod reklamowania się znanych np. z YouTube.

 

Jak reklamować się na Snapchacie?

Jak widać, sam sposób reklamowania się na Snapchacie wymusza na markach wyjątkową kreatywność. To, plus wiek użytkowników, którzy muszą nieustannie być bombardowani nowymi impulsami, by nie popaść w znudzenie, sprawia że poprzeczka dla reklamodawców jest zawieszona wyjątkowo wysoko.

 

Dlatego świetnym pomysłem jest zaangażowanie do tego celu profesjonalnej agencji digital. 

 

Oto kilka porad odnośnie obecności marek na Snapchacie:

  • spontaniczność, ale zaplanowana: warto trzymać się planu publikacji, by przyzwyczaić odbiorców do tego, że danego dnia będą pojawiały się kolejne tematy
  • życie marek od kuchni, działalność firmy od kulis, ludzka twarz ludzi z wyższych sfer, wydarzenia nieupudrowane przez dział PR: takie treści to podstawa filozofii Snapchata
  • zero profesjonalizmu, amatorskie spojrzenie przed wszystkim: Snapchat to medium, w którym im coś bardziej wygląda na stworzone ad hoc – tym lepiej (nawet jeśli nie do końca jest to prawdą)
  • zero monotonii – maksimum kreatywności: przynudzanie to samobójstwo dla marki, która chce odnieść sukces na Snapchacie

 

Podsumowanie

Snapchat to narzędzie. Takie jak laptop dla programisty, kartka papieru dla copywritera czy łopata dla kopacza rowów melioracyjnych. To, czy będzie skuteczny czy nie, zależy tylko i wyłącznie od jego „operatora”.

 

Pytanie za 100 punktów

Pamiętasz, jaki tytuł nosił film, którego zwiastun zobaczyłeś na początku artykułu? Nie? Wyleciało ci z pamięci? W takim razie już wiesz, jak działa Snapchat